WYWIAD: Pierwszy wywiad dla polskich mediów z autorem książki „W Europie”
„Wyjechałem z Amsterdamu jako redaktor miejskiej redakcji, a po roku wróciłem jako Europejczyk” - Geert Mak
• „Polskę łączy szczególna więź z Europą - bardzo skomplikowana”
• „Na własną przeszłość należy także spojrzeć z innej, szerszej perspektywy”
• „Nie jestem drugim Kapuścińskim - on był wielkim dziennikarzem”
• „Statek Europa jest dobrze wyposażony na czas pokoju, a teraz mamy sztorm”
z Geertem Makiem
rozmawia
Małgorzata Bos-Karczewska
red. naczelna Polonia.NL
Zrobił Pan wyjątek pisząc do polskiego wydania specjalne wprowadzenie. Dlaczego?
Faktycznie, wszystkie wydania książki, a przetłumaczona została na 16 języków, nie mają specjalnego wstępu. Zrobiłem wyjątek na specjalne życzenie polskiego wydawcy.
Każdy kraj ma własny stosunek do Europy, Polskę łączy szczególna więź z Europą. Jest ona bardzo skomplikowana. We wstępie piszę, że na własną przeszłość można patrzeć nie tylko przez własny narodowy pryzmat. Należy także spojrzeć z innej, szerszej perspektywy.
Pisząc tę książkę nie mogłem ująć wszystkich ważnych narodowych wydarzeń danego kraju. Co więcej, niektóre kraje musiałem pominąć. W październiku udałem się do Norwegii, jechałem z duszą na ramieniu, bo ten kraj nie występuje w mojej książce. Norwegia jest ciekawym krajem – z zamysłem pozostaje poza UE. Ksiązka odniosła duży sukces w Norwegii, Norwegowie chcą więcej wiedzieć o Europie.
Jeśli czytam książkę o Europie, to nie poszukuję w niej stron poświęconych Holandii, szukam raczej wątków na temat wspólnych więzów łączących nas w Europie.
Skąd Pana tak zniuansowana wiedza na temat wrażliwych momentów w historii Polski XX wieku, do których Pan we wstępie nawiązuje?
To zasługa książek Normana Daviesa. No i oczywiście poskutkowały emaile z sugestiami tłumaczki. Przykładem tego jest szersze potraktowanie w polskim wydaniu wojny polsko-radzieckiej w 1920 r.
W książce poświęca Pan dużo miejsca Europie Środkowej, próbując zrozumieć problemy tego regionu. Kiedy zainteresował się Pan Europą Środkową?
Od razu po upadku muru berlińskiego pojechałem do Europy Wschodniej jako dziennikarz, a później do Rosji. Polska leżała nagle tylko o dzień drogi z Holandii, przedtem była to podróż jakby na drugi koniec świata.
Podróże po Europie ukształtowały moje myślenie o naszym kontynencie. W 1999 r. przez cały rok podróżowałem po Europie, codziennie w gazecie holenderskiej NRC Handelsblad ukazywał się mój felieton z podróży. Wyjechałem jako dziennikarz redakcji miejskiej Amsterdamu, a po roku wróciłem jako Europejczyk. W 1999 r. wiele się działo. Jesienią tego roku w Warszawie wydano akurat album o getcie warszawskim ze zdjęciami sprzed i po wojnie. Ta książka była moim przewodnikiem przez dwa dni pobytu w Warszawie.
Zbierał Pan już wtedy materiały do książki, pisał ją Pan dla czytelnika holenderskiego. Czy spodziewał się Pan, że będzie bestsellerem?
Tak naprawdę pisałem ją z myślą o paru moich holenderskich przyjaciołach.. Nie liczyłem na sukces w Holandii, bo zainteresowanie Europą w momencie wydania ksiązki było niskie (ukazała się w 2004 r.).
Miałem również cichą nadzieję, że trafi na rynek niemiecki. W Niemczech nakład 25 tysięcy. dla książki zagranicznej to bardzo dużo. Myślę, że niemiecki sukces wynika z mojego ujęcia historii Europy XX wieku, opartego na tradycji anglosaskiej z jej pragmatycznym podejściem. Niemcy piszą bardzo moralistycznie o własnej historii.
Książka jest sukcesem w Holandii, Niemczech, Norwegii, Belgii i Wielkiej Brytanii.
To chyba duża niespodzianka?
Książka ma dobre recenzje we wszystkich krajach, gdzie ją wydano. Prasa angielska (The Guardian, The Economist, Financial Times – przyp. red.) poświęciła całe strony na omówienia. Recenzje angielskich recenzentów szczególnie doceniam, bo są bardzo dobrymi historykami. Także prasa amerykańska, np. “Time“, przyjęła książkę pozytywnie.
Jak powstał styl tej książki. Ma ciekawą narrację: opis dużej historii przeplata się ze szczegółowym opisem miast, ulic i ludzi, ich emocji?
To fach dziennikarza redakcji miejskiej. W redakcji nauczyłem się zwracać uwagę na szczegóły i pisać bardzo zwięźle, szybko przechodzić do sedna sprawy. W trakcie pisania pogłębiłem swój zasób wiedzy historycznej.
Czy można Pana porównać do Ryszarda Kapuścińskiego, który także podróżował, co prawda nie po Europie, ale jego reportaże również e są pełne szczegółów, emocji i problemów zwykłych ludzi?
Nie, nie jestem drugim Kapuścińskim - on był wielkim dziennikarzem. Obaj mamy dziennikarskie oko do szczegółów, bo to one pokazują nam, jaka ta rzeczywistość jest. Obu nas zmusiły do tego okoliczności: Kapuściński miał mały budżet, ja przez całe lata pracowałem dla niskonakładowej holenderskiej gazety De Groene Amsterdammer. Reportaże Kapuścińskiego dotyczą teraźniejszości, moje reportaże są podróżą historyczną – to nas różni.
Kapuściński swoją twórczością budował zrozumienie dla problematyki Trzeciego Świata: Afryki, Azji. Pan robi to samo z tą różnicą, że zrozumienie dotyczy Europy Środkowej. My dziennikarze nie robimy tego świadomie. Ani Kapuściński ani ja. To efekt naszego pisania. My chcemy po prostu napisać dobrą książkę.
Książką „W Europie” chciałem zwrócić uwagę Holendrów na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Holendrzy są pod tym względem trochę podobni do Polaków: żyją we własnym świecie. Holendrzy są połączeni mentalnie „wielkimi autostradami” z Waszyngtonem, ale nie chcą mieć zbyt wiele wspólnego z tym, co dzieje się za wschodnią granicą, poczynając od Niemiec. Moje przesłanie do Holendrów brzmi : jesteśmy częścią kontynentu i mamy wspólną historię. To jest także moje przesłanie do polskiego czytelnika.
Ale sukces Pana książki wskazuje na to, że przesłanie to jest uniwersalne dla wszystkich Europejczyków.
W obecnej Europie łączy nas wiele więzi, każdy właściciel przedsiębiorstwa w Unii ma teraz do czynienia z wieloma rynkami. Jeszcze 30 lat temu tak nie było. To nie są barwne opowiastki, ale szara rzeczywistość.
Związek pisarza z książką jest jak związek rodzica z dzieckiem. Książka jest moim dzieckiem dopóki ją piszę, po publikacji zaczyna żyć własnym życiem. Jestem całkowicie zaskoczony tym, że książka już jako samodzielny młodzieniec, robi tak fantastyczną karierę. Po publikacji kończy się związek autora z książką. Zaczyna się faza jej kontaktu z czytelnikami, która ma własną dynamikę. Cieszy mnie to, że ma dobry odbiór.
Książka wzywa nie tyle do jedności w Europie, co do pokoju. Zgadza się Pan?
Tak. XX wiek był w Europie katastrofą, to najgorszy wiek w historii naszego kontynentu. To skłania do pacyfizmu.
Epilog polskiego wydania różni się od zakończenia pierwszego holenderskiego wydania z 2004 r. Jakby w międzyczasie stał się Pan bardziej sceptycznie nastawiony do integracji europejskiej?
Jestem zwolennikiem integracji europejskiej, ale widzę mnóstwo problemów. Stąd mój mniejszy optymizm po 5 latach. Jako dziennikarz muszę być krytyczny i surowy.
Jeśli Bruksela chce, aby Unia była sukcesem, a Europejczycy pełni entuzjazmu do projektu europejskiego, to musi zrewidować swoją politykę. Unia jest w stanie nierównowagi, mamy za dużo szczegółowych przepisów, a za mało wspólnych inicjatyw w różnych dziedzinach. (energia, polityka zagraniczna). Na to nakłada się kryzys w Gruzji i kryzys finansowy. Europejski statek jest dobrze wyposażony na czas pokoju, a teraz mamy sztorm. Pilnie potrzebujemy dobrego lidera w Radzie Europejskiej.
Co dalej z Europą na początku XXI wieku?
Musimy zacząć działać jako Europejczycy. Nie jesteśmy w stanie rozwiązać problemów XXI wieku w ramach państw narodowych , powstałych w XVIII i XIX wieku Problemy ekologiczne, gospodarcze, migracji, energetyczne i ubóstwa są naszymi wspólnymi problemami. Tą wiedzę mamy już w głowie, tylko nasze serca muszą to jeszcze poczuć . Musimy poczuć, że pomimo wojen i konfliktów XX wieku, mamy razem wiele do zrobienia we wspólnej Europie. Jesteśmy jedną dużą rodziną.
rozmawiała Małgorzata Bos-Karczewska
Amsterdam, 10 grudnia 2008
>> Linki:
- Nowość: Geert Mak “Niederlande” (po niemiecku), Verlag C.H. Beck, 2008
- Zobacz: www.geertmak.nl po NL i ang.
- Więcej o książce i autorze w portalu Polonia czytaj
- Rozmowa z tłumaczką Małgorzatą Diederen-Woźniak czytaj
- Zobacz nasze zdjecia
Publikacja wywiadu:
za podaniem źródła portal Polonia.NL, a w przypadku mediów elektronicznych linka na nasze strony

Opublikowane na portalu Polonia.NL 19.12.2008











